Czy inflacja zawsze jest taka zła?

  • Posted on: 27 November 2020
  • By: mosiek

Inflacja jest podobno największym wrogiem lokaty. I faktycznie tak jest, jeśli mamy na tej lokacie... zarabiać. Zaraz, zaraz – przecież głównym celem lokaty jest właśnie zarabianie! Tak, aczkolwiek problem w tym, że zarabiać możemy na różne cele, które w zróżnicowany sposób poddają się inflacji. O co zatem chodzi? Dowiesz się tego na mojportfelik.eu.

Czym jest inflacja?

W szkole średniej uczono nas, że inflacja to po prostu spadek wartości pieniądza. W stwierdzeniu tym jest sporo prawdy i – co ciekawe – bardzo często podkreśla się w nim, że chodzi o wartość uśrednioną. Inaczej drożeje chleb, inaczej masło a inaczej paliwo, bądź nieruchomości. To, ile faktycznie stracimy na skutek inflacji, zależy przede wszystkim od tego, jak wiele określonych dóbr kupimy za posiadane pieniądze. Jeśli mamy na myśli dobra ogólne, to faktycznie – wartość inflacji będzie wtedy uśredniona. A co, jeśli mamy na myśli konkretne dobro?

Cele oszczędzania

Otóż opłacalność wybranej lokaty nie musi być determinowana w oparciu o aktualne wskaźniki inflacyjne. Równie dobrze odzwierciedla ją wzrost cen towarów, które kupimy za nabytą tą drogą kwotę. Jeśli przeznaczymy lokatę na określony cel (np. na zakup auta) to opłacalność zysków zdefiniujemy na podstawie inflacji cen konkretnego dobra. Jeśli jest to samochód, to opłacalność lokaty będzie zależna również od tego, czy jego wartość spada, czy też rośnie. Jeśli spada, kwota którą będziemy musieli dołożyć do lokaty na jego zakup, będzie oczywiście mniejsza. Jeśli nadmiernie wzrośnie, zysk przeznaczony na zakup auta może stać się... stratą.

Jak zarobić?

Zasada ta działa również w rozliczeniu rocznym. Załóżmy, że odłożyliśmy sobie na koncie 100 tysięcy złotych. Przy obecnych lokatach daje nam to około 2 tysięcy w rozliczeniu rocznym. Za te pieniądze można kupić dobrej jakości telewizor. Jeśli rynkowa cena tego telewizora będzie stabilna, wystarczy poczekać do końca roku i zakupić go za uzyskane odsetki. Jeśli jednak cena wzrośnie, rzeczywista (realna) wartość tych odsetek będzie niższa i trzeba będzie się ratować zastrzykiem domowej gotówki. Z kolei jeśli cena telewizora spadnie, zyskamy nie tylko same odsetki, ale też dodatkowe 100 – 200 złotych z tytułu obniżki ceny.

Dlaczego boimy się inflacji?

Zmienna sytuacja rynkowa jest tym, czego najbardziej obawiają się inwestorzy wybierający lokaty bankowe. Prawdę mówiąc, jeszcze jakiś czas temu wiele z nich opierało się na oprocentowaniu stałym, które nie dawało możliwości reakcji na zmiany rynkowe w gospodarce państwa. Oznacza to, że wybór długoterminowej lokaty (np. na 5 lat), może okazać się całkowicie nieopłacalny – zwłaszcza w dwóch ostatnich latach jej trwania. Czy to oznacza, że musimy bać się inflacji?

Bać się, czy nie bać?

W gruncie rzeczy wszystko zależy od tego w co chcemy inwestować. Dziś rentowne oszczędzanie na lokatach nie jest możliwe, zwłaszcza że wciąż należy płacić podatek Belki. Pamiętajmy, że banki w swych ofertach nie podają realnej wysokości oprocentowania, a jedynie wartość ogólną, którą należy pomniejszyć o stosowną kwotę. Paradoksalnie, dochód z lokat zaczął przypominać pod tym względem dochód ze stosunku pracy, gdyż wartości brutto i netto są tu zgoła odmienne od siebie. Prawdę mówiąc, inwestor szukający oparcia tylko w lokatach, powinien pogodzić się z tym faktem i szukać tymczasowych lokat promocyjnych, lub innych narzędzi inwestycyjnych.

Podsumowując, coraz trudniej znaleźć opłacalną lokatę, gdyż inflacja przekroczyła już poziom 3 procent. Dopóki stopy procentowe nie ulegną podwyższeniu, wartości te nie ulegną zmianie.